Motywacje wojen bywały różne – wolność, niepodległość, religia, znaczenie polityczne. Walczono o terytoria i bogactwa. Czasem walki wybuchały z powodów błahych – utraconego honoru, a nawet doznanego afrontu. Zdarzały się wówczas czyny, które dziś nazwalibyśmy zbrodniami, lecz dopiero ubiegłe stulecie postawiło ludzkość przed konsekwencjami wojny jako niekontrolowanej, nieposkromionej i bezrozumnej agresji, która stała się jedynym językiem dyplomacji, wzmocnionym chorymi ideologiami oraz metodami zabijania i rodzajami broni niosącymi zagładę na skalę, jakiej nikt wcześniej sobie nie wyobrażał. Wszystko to służyło już nie temu, by walcząc z przeciwnikiem osiągnąć cel, lecz by tego przeciwnika zniszczyć. A wymyślił to człowiek nie tak dawny, jak mogłoby się wydawać – bliski czasom, w których żyjemy.
W niniejszej książce Autor nie chce afirmować przemocy. Pragnie pokazać dzieje polskiego oręża, gdy walka miała cel, gdy nie była przemocą dla samej przemocy, a jednym z języków dyplomacji – i służyła osiągnięciu założonego celu.