✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Jednego bowiem nie można kobietom odmówić - potrafią tak skołować przeciwnika, że koniec końców, sam dochodzi do wniosku, iż jest skończoną świnią.
Kobiety bowiem mają cudowną zdolność samobiczowania się oraz fundowania sobie życia osoby pokrzywdzonej przez los. Nawet nie mając ku temu żadnych powodów. Przez lata gromadzą więc w zakamarkach swojej pamięci wspomnienia chwil, w których poczuły się nieszczęśliwe, i pielęgnują te myśli staranniej niż ogrodnik swoje kwiaty. Swój mózg zatruwają drobiazgami, nad którymi żaden facet nie zastanawiałby się nawet przez sekundę. W 2004 roku on podarował jej o jedną różę mniej niż w 2003, rok później zapomniał o rocznicy pierwszego pocałunku, a kiedy prosiła, by na śniadanie przyniósł jej rogalik z kruszonką... po prostu zapomniał.
Pewne wydarzenia potrafią wywrócić życie do góry nogami w jednej sekundzie. Właśnie z takim momentem muszą zmierzyć się bohaterki książki „Awaria małżeńska” — Justyna i Ewelina. Dwie zupełnie obce sobie kobiety, które do tej pory żyły w podobnym schemacie: dom, dzieci, obowiązki i codzienne ogarnianie wszystkiego praktycznie samodzielnie, mimo obecności mężów. Los sprawia jednak, że ich drogi niespodziewanie się przecinają, gdy obie trafiają do tego samego autobusu, który ulega wypadkowi. Obrażenia są na tyle poważne, że kobiety lądują w szpitalu — i to na jednej sali.
To właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa „awaria” — nie tylko małżeńska, ale też życiowa. Dotychczasowy porządek przestaje istnieć, a obowiązki, które kobiety każdego dnia wykonywały niemal automatycznie, nagle muszą przejąć ich mężowie. Mężczyźni, którzy do tej pory skupiali się głównie na pracy i własnych sprawach, zostają wrzuceni w wir codzienności: gotowania, organizacji dnia dzieciom, sprzątania, zakupów czy prób pogodzenia wszystkiego naraz. I właśnie tutaj autorki pokazują całą prawdę o współczesnych relacjach, rodzinnych schematach i nierównym podziale obowiązków.
„Awaria małżeńska” to historia niezwykle życiowa, autentyczna i momentami wręcz boleśnie prawdziwa. Autorki w świetny sposób ukazują rzeczywistość wielu kobiet, które biorą na siebie zdecydowanie za dużo, próbując być perfekcyjnymi żonami, matkami i paniami domu. Jednocześnie pokazują też, jak często mężczyźni nie zdają sobie sprawy z tego, ile wysiłku wymaga codzienne funkcjonowanie rodziny — dopóki sami nie zostaną zmuszeni do zmierzenia się z tym wszystkim.
Bardzo podobało mi się to, że mimo poruszania ważnych i momentami trudnych tematów, książka nie jest ciężka ani przytłaczająca. Wręcz przeciwnie — autorki podchodzą do wielu sytuacji z dużym dystansem i poczuciem humoru. Wiele scen wywoływało u mnie szczery uśmiech, a niektóre dialogi były tak trafne i zabawne, że momentami naprawdę śmiałam się do łez. Humor jest tutaj ogromnym atutem, ale nie przykrywa emocji ani głębszego przekazu tej historii.
To opowieść o małżeństwie, komunikacji i partnerstwie. O rozczarowaniu, braku wsparcia i niezrozumieniu, ale też o zmianach, które czasami muszą nadejść, żeby człowiek w końcu spojrzał na swoje życie z innej perspektywy. Autorki pokazują, jak łatwo zatracić się w codzienności i przyzwyczajeniach, a także jak trudno czasem dopuścić innych do obowiązków, wierząc, że tylko my jesteśmy w stanie zrobić wszystko najlepiej.
Ogromnym plusem tej książki są bohaterowie. Zostali wykreowani bardzo naturalnie — są nieidealni, popełniają błędy, bywają irytujący, zagubieni czy niedojrzali, ale właśnie dzięki temu wydają się tak prawdziwi. Nie są wyidealizowani, a ich zachowania można bez problemu odnieść do codziennego życia i wielu znanych sytuacji.
Styl autorek jest lekki, swobodny i bardzo przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się szybko i z ogromnym zaciekawieniem, ponieważ fabuła płynie naturalnie, a pojawiające się wydarzenia potrafią zaskoczyć. Wszystko tworzy spójną, ciepłą i pełną emocji historię, która nie tylko bawi, ale również daje do myślenia.
„Awaria małżeńska” to lekka, humorystyczna i niezwykle życiowa opowieść o relacjach, codzienności i przewartościowaniu własnego życia. To książka, która bawi, wzrusza i skłania do refleksji nad tym, jak wygląda podział obowiązków, komunikacja i wzajemne wsparcie w związku. Idealna na relaksujący wieczór, ale też taka, po której człowiek na chwilę zatrzymuje się i zaczyna patrzeć na pewne sprawy trochę inaczej.
Ja bawiłam się przy niej naprawdę świetnie i zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy lubią historie z życia wzięte, pełne humoru, emocji i bohaterów, w których łatwo odnaleźć cząstkę siebie.