KSIĄŻKI
ZABAWKI
ART. PAP
GRY
MULTIMEDIA
PROMOCJE
ZDROWIE
LEGO
Okładka książki Dziewiąty dzień tygodnia

Dziewiąty dzień tygodnia

Wydawca: Stapis
ISBN: 9788379673179
EAN: 9788379673179
Oprawa: oprawa: broszurowa
Język: polski
Format: 144x208 mm
Liczba stron: 268
Rok wydania: 2025
(0) Sprawdź recenzje

Dziewiąty dzień tygodnia jest debiutem twórcy, który w sieci dał się poznać jako autor poczytnych tekstów. Ma dar pokazywania rzeczywistości w humorystyczny i barwny sposób, bogaty w zaskakujące porównania, zabawną przesadę, ciepły sarkazm i pozbawioną frustracji ironię. Autor rezygnuje z konkretnej fabuły, na rzeczy portretowania uczestników codziennych wydarzeń. Jest to nielinearna opowieść o próbach dopasowania się do innych warunków, ale także o człowieku,którego priorytety i marzenia, zmieniają się wraz z rzeczywistością, okolicznościami i upływem lat.

Fragment I

Któregoś kwietniowego dnia przyszła z lotniska na moje konto bankowe ostatnia pensja. Przyszła wraz z zaległymi nadgodzinami za ostatnie ćwierćwiecze. Firma wysłała też oficjalne pismo (bla bla bla) od nieutulonego w smutku szefostwa, nazywanego na wyrost menedżmentem. Ludzie z działu Human Resources, których w życiu nie widziałem na oczy, rozpływają się w nim, jakim to ja byłem wzorem pracownika, filarem i opoką, że gdyby nie moje zaangażowanie, dużo mniej świata zostałoby uratowane przez ostatnie 25 lat i że życzą mi sukcesów na ostatniej prostej, nim definitywnie odwalę kitę na emeryturze.

Fragment II

Tydzień później puszczanie latawców odbyło się na boisku szkolnym, czyli placu elegancko wysypanym żwirem z koksowni. Sądząc po egzotycznym wyglądzie urządzenia, prawdopodobnie byłem jedynym, który zadanie wykonał osobiście. Gdy większość kolorowych latawców pyszniła się już na nieboskłonie, ja nadal walczyłem z zasadami aerodynamiki i prawem ogólnego ciążenia. Biegałem wzdłuż i w poprzek boiska, a mój latawiec coraz bardziej przypominał glebogryzarkę. W końcu od tego biegania dałem mordą w ten żwir. Cała klasa pokładała się ze śmiechu, co nie było jeszcze tak bolesne. Bolesne było to, że najgłośniej śmiała się Halinka.

Fragment III

Czy też tak macie, że jeśli coś się psuje, to koniecznie w piątek wieczorem, sobotę lub niedzielę? Właśnie. Tak więc mój router oddał ducha w niedzielę. U mnie wszystko lata w Internecie, więc kaplica, ani netu, ani telefonii. Zadzwoniłem do mojego operatora z komórki. By dostać się do żywego człowieka należy charakteryzować się spokojem mnicha buddyjskiego, a wszystko to by usprawnić serwis, jak dumnie informuje komputerowa pani. W końcu po chwili trwającej wieczność, przejściu tysiąca opcji, gdy już miałem zamiar eksplodować, zgłosił się żywy człowiek, kobieta, która powinna już znać cel naszej rozmowy.

CENA:
37,24  zł
Cena detaliczna:
50,00 zł
26%
rabatu
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 32,78 zł
WYSYŁKA: 48h
Dodaj do koszyka
Dodaj do schowka
Zapisz się na newsletter multiszop.pl
Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Polityką prywatności oraz na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji handlowej od ESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi. Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie Newslettera. Administratorem Twoich danych osobowych jest spółka ESSE sp. z o.o. z siedzibą w Łodzi.
rozwiń
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Oczekiwanie na odpowiedź
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj