Mam totalnie przechlapane. Muszę dramatycznie szybko znaleźć hobby. Na przyszły tydzień. To jakby na wczoraj! Jeśli nic nie wymyślę, wyjdę na okropną NUDZIARĘ. Tylko… no właśnie, na niczym nie gram, nie tańczę, nie majsterkuję, niczego nie zbieram (oprócz dziwacznych, nieprzydatnych ciekawostek, ale widział ktoś takie hobby?).
Już wiem! Spróbuję wspinaczki. Rośnie u nas dużo drzew, wdrapię się tu i tam. Co może się nie udać? Albo zacznę śpiewać. Nic łatwiejszego. Wystarczy otworzyć usta, wydawać dźwięki i, bach!... jesteś gwiazdą. Zupełnie jak taka jedna piosenkarka, która bywa u nas w Koziołkowie.
Jakby tego było mało, muszę zdobyć pieniądze na plac zabaw dla kóz, a mama ciągle ściga mnie o nowe zdjęcia, żeby pokazać wszystkim, jaką mamy piękną agroturystykę. Zamiast więc szukać hobby i ratować kozy, latam tylko z aparatem.
A tak w ogóle to nazywam się Gracja Koziołek, ale na szczęście wszyscy mówią na mnie Grejs.