Przecinek jest znakiem dwuwartościowym, pisał Ginzburg. Łączy i rozdziela jednocześnie bitwy, podróże, przygody; światy, poglądy, wizje. Jest nocą pomiędzy dniami i dniem pomiędzy nocami; nieszczęściem pomiędzy okresami pomyślności i szczęściem, które rozdziela chwile przygnębienia. Wprowadza oddech, ale nie daje ukojenia; zapowiada ciąg dalszy, choć niczego nie gwarantuje. Nie jest nigdy kresem opowieści zawiesza ją. AI nie musi odpoczywać, nie męczy się, nie ma lepszych i gorszych dni. Tymczasem człowiek-twórca kultury to istota niejednoznaczna, nielogiczna, nieidealna.
W epoce cyfrowej, która zalewa nas niczym owidiuszowy Potop nieustannym strumieniem informacji, przecinek staje się gestem oporu chwilą odzyskanego oddechu, znakiem wahania. Dopóki stawiamy przecinki, żyjemy, trwamy, jesteśmy:
Homer, Owidiusz, my.