✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
„Jak we mgle” Sarah Pekkanen to jedna z tych książek, które zaczynają się dość niepozornie, a potem powoli oplatają czytelnika swoją historią tak mocno, że nagle orientujemy się, że nie potrafimy już jej odłożyć. To thriller psychologiczny, ale dla mnie przede wszystkim niezwykle emocjonalna opowieść o matce i córce, o miłości, która czasem przybiera niebezpieczne oblicze, oraz o sekretach, które przez lata potrafią ciążyć na człowieku bardziej, niż można sobie wyobrazić.
Od samego początku czułam, że w tej historii jest coś, czego jeszcze nie wiem. Coś ukrytego między słowami, gestami i pozornie zwyczajnymi sytuacjami. Ruth Sterling od ponad dwudziestu lat żyje tak, jakby w każdej chwili musiała zniknąć. Nie zapuszcza korzeni, nie ufa ludziom, unika rozgłosu i przede wszystkim robi wszystko, by chronić swoją córkę Catherine. Tylko czy rzeczywiście chodzi wyłącznie o jej bezpieczeństwo?
I właśnie to pytanie towarzyszyło mi przez większą część lektury.
Relacja Ruth i Catherine jest zdecydowanie jednym z najmocniejszych punktów tej powieści. Z jednej strony mamy matkę, która kocha swoje dziecko ponad wszystko i chce je chronić przed całym światem. Z drugiej – kobietę, której lęk zaczyna przejmować kontrolę nad życiem jej i córki. Catherine coraz mocniej czuje, że jej matka nie mówi jej całej prawdy, a im więcej pytań zadaje, tym więcej pojawia się wątpliwości.
Komu właściwie można zaufać?
To właśnie ta niepewność sprawiła, że tak bardzo wciągnęła mnie ta historia. Sarah Pekkanen bardzo umiejętnie prowadzi czytelnika przez kolejne tajemnice, co chwilę podsuwając nowe tropy. Kiedy już wydawało mi się, że zaczynam rozumieć, co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości, autorka potrafiła wywrócić moje przypuszczenia do góry nogami. I uwielbiam takie momenty!
Ruth to bohaterka, której nie da się łatwo ocenić. Momentami ogromnie jej współczułam, innym razem czułam wobec niej niepokój i zastanawiałam się, gdzie właściwie przebiega granica między troską a kontrolą. Catherine z kolei bardzo szybko zdobyła moją sympatię. Jej potrzeba poznania prawdy, zrozumienia własnej historii i wyrwania się z życia, w którym ktoś ciągle podejmuje za nią decyzje, była dla mnie niezwykle emocjonująca.
Im dalej w historię, tym bardziej miałam wrażenie, że wszystko jest dokładnie takie, jak sugeruje tytuł – jak we mgle. Nic nie jest do końca jasne. Każda odpowiedź rodzi kolejne pytania, a każda tajemnica skrywa następną.
I chyba właśnie za to najbardziej pokochałam tę książkę.
Nie znajdziemy tutaj nieustannej, spektakularnej akcji. Zamiast tego autorka stawia na napięcie, emocje i psychologię postaci. Buduje atmosferę niepokoju powoli, ale niezwykle skutecznie. Z każdą kolejną stroną coraz mocniej czułam, że coś jest nie tak, a jednocześnie bardzo chciałam odkryć, co wydarzyło się naprawdę.
To historia, która pokazuje, jak ogromną cenę czasami płacimy za przemilczane prawdy. Jak trauma potrafi kształtować całe życie i jak łatwo miłość może pomieszać się ze strachem, potrzebą kontroli i obsesyjną chęcią ochrony drugiej osoby.
Bardzo podobał mi się również styl Sarah Pekkanen. Książkę czyta się naprawdę szybko i płynnie, krótkie rozdziały sprawiają, że cały czas chce się przeczytać „jeszcze tylko jeden”, a napięcie nie pozwala tak łatwo się od niej oderwać. Autorka świetnie manipuluje emocjami czytelnika i sprawia, że przez długi czas naprawdę nie wiadomo, komu powinniśmy wierzyć.
„Jak we mgle” to dla mnie thriller, który nie tylko intryguje, ale również zostaje w głowie. To opowieść o rodzinnych sekretach, trudnej przeszłości, miłości i strachu. O tym, jak bardzo możemy nie znać nawet najbliższych nam osób i jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, by ochronić tych, których kochamy.
Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, w których zamiast krwawej akcji dostajemy gęstą atmosferę, rodzinne tajemnice, skomplikowane relacje i bohaterów, których nie da się jednoznacznie ocenić, zdecydowanie warto dać tej historii szansę.
Ja jestem naprawdę bardzo na TAK!
To była niezwykle wciągająca, emocjonalna i pełna napięcia lektura, przy której niejednokrotnie zastanawiałam się, komu właściwie mogę zaufać. A kiedy już myślałam, że zaczynam widzieć światło w tej mgle… okazywało się, że przede mną wciąż kryje się kolejna tajemnica.