✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Muszę przestać obserwować wydawnictwo Hype! 😂😂 Z każdą nowością coraz bardziej się wciągam, a potem zostaję z pytaniem: „Jak żyć”? 😂 Dzisiejsza recenzja dotyczy właśnie jednej z nich, a mowa o „Krwawym przymierzu” czyli pierwszym tomie serii Cursed Covenant od Hype. To dla mnie totalny sztos!
Wyobraźcie sobie, że ktoś setki lat temu podpisał sobie pewne przymierze, a teraz Ty, ja, my mamy przez nie zginąć. Dzięki, przodkowie. Naprawdę super pamiątka rodzinna. 🙃🐉 Lepsze chyba to niż długi do spłaty. 😅 Zatem są czarownice, jeźdźcy smoków, niebezpieczna magia i bohaterki, którym od początku będziecie kibicować. Do tego uczucia, które pojawiają się akurat wtedy, kiedy wszyscy mają już wystarczająco dużo problemów. Astrid jest ostatnią czarownicą z rodu Nachstern i dziedziczką Arturei. Zgodnie ze starym przymierzem musi stanąć do pojedynku z księciem Zryanem. Gra toczy się o Serce, źródło wszelkiej magii, a także o szansę na uratowanie jej królestwa przed Zarazą. Żadnego „nie mam dzisiaj siły”, żadnego przełożenia terminu. Masz walczyć i tyle. Tylko że Zryan to potężny jeździec smoków. Astrid ma eliksiry, magicznego towarzysza i własny spryt. Halo, kto ustawiał poziom trudności?! Bo chyba komuś się kliknęło za dużo. 😅
Jest też Skylar, dziewczyna z wędrownej trupy, która świetnie radzi sobie ze sztyletami, za to z rodziną królewską zdecydowanie nie jest jej po drodze. Kiedy jej losy łączą się z losami Astrid, robi się jeszcze ciekawiej. Więcej nie zdradzę. Sami odkryjcie, komu można zaufać i czyje decyzje sprawią, że będziecie mieli ochotę dyskutować z książką. Mnie najbardziej kupiły bohaterki i ich relacja. Mają własne zdanie, boją się, złoszczą i próbują ogarnąć sytuację, o którą przecież się nie prosiły. Przyjaźń ma tutaj ogromne znaczenie, a romantyczne napięcie dokłada swoje. Jest, komu ufać, jest, o kogo się martwić i jest przy czym robić wielkie oczy. 🖤
A co ta historia ma wspólnego z naszym życiem? Zdziwicie się, bo zaskakująco dużo. Smoka do szkoły raczej nie zabierzecie, chociaż przy niektórych sprawdzianach transport awaryjny bardzo by się przydał. Ale presja? Cudze oczekiwania? Ocenianie ludzi, których nawet nie znamy? To już brzmi znajomo. „Nie zawiedź nas”. „Masz być najlepsza”. „Nie dyskutuj, takie są zasady”. Czytając, myślałam o tym, jak łatwo inni potrafią rozpisać nam przyszłość. Rodzina ma plan, otoczenie ma opinię, a człowiek zostaje z pytaniem, czy w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na jego własny wybór. Jako matka sama łapie się na tym, że „wiem lepiej”, co jest dobre dla córki, nie pytając się jej, co o tym myśli. Dlatego ta historia naprawdę mocno chwyciła mnie za serce. Podobnie jest z dzieleniem ludzi na swoich i obcych. Tutaj mamy wrogie królestwa, u nas czasem wystarczy inna paczka, wygląd albo komentarz w sieci. Ktoś rzuci hasło, reszta podłapie i już wszyscy „wiedzą”, jaki ktoś jest. Tylko czy ktokolwiek z nim porozmawiał?
Czy dalibyście szansę osobie, której Wasi znajomi nie lubią? Potrafilibyście powiedzieć „nie” bliskim, gdyby oczekiwali od Was zbyt wiele? I czy zasada zasługuje na szacunek tylko dlatego, że obowiązuje od dawna? Za te pytania ogromny plus, za emocje, magię i bohaterki kolejny! Polecam Wam „Krwawe przymierze”, bo oprócz świetnej przygody dostajecie historię o szukaniu własnej drogi, zaufaniu i odwadze do postawienia się innym. Nawet jeśli wszyscy dookoła są święcie przekonani, że wiedzą lepiej. Ja chcę więcej tej serii! A Wy po czyjej stronie stajecie: czarownic, czy jeźdźców smoków? Można przed wyborem poprosić o jazdę próbną? Pytam dla siebie. 😂🐉