Jesteśmy świadkami prawie całkowitego upadku dobrych obyczajów, kultury osobistej, szacunku dla tradycji czy miłości Ojczyzny – a wszystko to podsyca właśnie nienawiść.
Satysfakcja z tzw. zaorania przeciwnika, wulgarne i obrażające słowa, brak współczucia dla ludzkiego cierpienia, topniejąca wrażliwość i delikatność, nawet u kobiet i dzieci – wszystko to już nas nie uszlachetnia, a tylko bardziej deprawuje i ogłupia. Współczucie dla ofiary nienawiści czy zemsty z nienawiści jest więc zazwyczaj krótkotrwałe i mało pasjonuje świat internautów i mediów.
Zdecydowanie bardziej intrygująca i interesująca staje się dziś przemoc i nienawiść, ale też brutalność i pogarda do starych, chorych, a nawet tych jeszcze nienarodzonych, choć już poczętych istot ludzkich, nienawiść do mięsa, do tradycji, do sztuki klasycznej, do autorytetów, obyczajów, do kościoła, ale też do mężczyzn lub kobiet, do instytucji rodziny, do patriarchatu, ale i matriarchatu, no i oczywiście przede wszystkim do Boga.