Co Zorro z Saragossy może robić zamiast palenia papierosów? Dlaczego Hanna pije sama, a Marii zamiast masażu kamieniem zrobiono kolonoskopię?
Odpowiedzi czekają w środku tej książki – w 102 limerykach, które są w zamierzeniu lekturą lekką, przewrotną i niosącą osobliwą pociechę. Bo jaką ulgę może przynieść opowieść o Janie z miejscowości Zgoda, który dostał w twarz kartonem i workiem z bilonem, albo o dziadku z San Diego, który znał dzień i godzinę swojej śmierci? Otóż całkiem sporą: skoro takie historie przydarzyły się im, to czytelnikowi mogą, lecz nie muszą.
Prawda jednak jest taka, że ta książka powstała głównie dlatego, że Eryk lubi pisać limeryki, a Malina uwielbia rysować. A jeśli Ty, Drogi Czytelniku, zanurzając się w lekturze, uśmiechniesz się szczerze, a czasem zamyślisz nad specyfiką ludzkiej kondycji – tym lepiej. I właśnie tego Ci życzymy.