Kruchość życia w tych wierszach ma wymiar fizyczny: świadomość od nieświadomości dzieli trwałość tętnicy. Autor - lekarz - porusza się w przestrzeni, gdzie istnienie jest materią podlegającą rozpadowi; w nozdrzach czuć formalinę, a ciało zapisuje własny koniec. Życie przypomina tu chodzenie po lodzie cienkim jak kartka papieru, a jedynym spoiwem pozostaje drobna nić relacji - obecność "jej", która na chwilę utrzymuje świat w całości. "Mgnienia" są zapisem momentów pomiędzy trwaniem a zanikiem, na kilka chwil przed prywatnym (i nie tylko) końcem świata.