W tym zbiorze opowiadań możliwe jest wszystko: zoo pełne robotów, lotnisko Changi jako port przesiadkowy dla bóstw wszelkich religii, miłość ponad podziałami, a nawet czasowe zniknięcie Singapuru. Tylko w Mieście Lwa można pewnego dnia zapragnać zostać wyspą lub obudzić w sobie wspomnienia z przeszłego wcielenia, gdy było się miską laksy. Podróże w czasie – też zresztą obecne – to w tej całej fantastycznej mieszance pestka.
Równie zabawne co zaskakujące historie oddają ducha i koloryt Singapuru, nie uciekając przy tym od portretowania problemów, z którymi boryka się dziś to miasto-państwo. Miasto lwa, debiut prozatorski nagradzanego singapurskiego poety i dramaturga Ng Yi-Shenga, to – cytując Amandę Lee Koe– dzieło “olśniewająco oryginalne i diabelnie pomysłowe”.