✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
No dobrze… przyznaję się bez bicia — kompletnie przepadłam!
„Moi Mroczni Mężczyźni” to antologia, po którą sięgnęłam z ogromną ciekawością, ale nie spodziewałam się, że trzy krótkie historie aż tak mocno mnie wciągną. A teraz, kiedy już ją skończyłam, mam tylko jeden problem… dlaczego tych opowiadań są TYLKO trzy?!
Naprawdę! Ja chciałam więcej!
Każda z tych historii jest inna, każda ma swój własny klimat i bohaterów, ale wszystkie łączy jedno — ogrom emocji. Mamy tutaj mrok, tajemnice, zranione serca, przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć, drugie szanse i uczucia, które pojawiają się wtedy, kiedy absolutnie nikt się ich nie spodziewa.
A do tego… mężczyzn, którzy zdecydowanie nie należą do tych łatwych.
I właśnie takich bohaterów uwielbiam najbardziej!
Pierwsze opowiadanie, „Moi Mroczni Żołnierze”, zabrało mnie do świata, w którym nie brakuje niebezpieczeństwa, napięcia i silnych mężczyzn, którzy doskonale wiedzą, czego chcą. Annabell na pierwszy rzut oka może wydawać się kobietą wyrachowaną i interesowną, ale im bardziej poznajemy jej historię, tym wyraźniej widzimy, że za jej zachowaniem kryje się coś więcej.
I chyba właśnie to podobało mi się najbardziej — tutaj nikt nie jest tak naprawdę tym, za kogo można go uznać na początku.
Trzech mężczyzn. Jedna kobieta. Trzy różne charaktery, a jednak razem tworzą mieszankę, od której naprawdę trudno się oderwać.
Nie zabrakło napięcia, emocji, walki o sprawiedliwość i oczywiście scen, przy których temperatura zdecydowanie wzrasta. Autorka wie, jak budować napięcie i jak sprawić, żeby między bohaterami aż iskrzyło.
Ale pod tym wszystkim znalazłam również historię o ludziach, którzy sami potrzebują uzdrowienia. O ranach, których nie widać na pierwszy rzut oka, i sercach, które mimo wszystko wciąż pragną kochać.
Później przyszedł czas na „Mojego Mrocznego Sąsiada” i tutaj totalnie kupił mnie małomiasteczkowy klimat! Uwielbiam miejsca, w których każdy zna każdego, a jedna nowa osoba potrafi wywołać więcej zamieszania niż największy skandal.
Sophie jest bohaterką, którą bardzo polubiłam. Drobna, filigranowa, ale zdecydowanie nie tak delikatna, jak mogłoby się wydawać. Za jej spokojem kryje się kobieta, która wiele przeszła i próbuje poukładać swoje życie na nowo.
A potem pojawia się ON.
Tajemniczy sąsiad, który zdecydowanie nie ułatwia jej zadania.
Dwoje ludzi z bliznami — tymi widocznymi i tymi, które nosi się głęboko w środku. Początkowo jest ciekawość. Później przyciąganie, któremu coraz trudniej się oprzeć. A dalej… no cóż.
Robi się naprawdę gorąco!
I choć między nimi nie brakuje pożądania, to najbardziej podobało mi się to, że za tą relacją kryje się coś więcej. Oboje muszą zmierzyć się z przeszłością i nauczyć się, że nie każdy człowiek, który pojawia się w naszym życiu, chce nas zranić.
A później dostałam „Mojego Mrocznego Spowiednika” i chyba właśnie ta historia najbardziej poruszyła moje serce.
Niespełniona miłość. Przeszłość, która nigdy tak naprawdę nie została zamknięta. Złe wybory i uczucia, które mimo upływu lat wcale nie wygasły.
Grace i Brad są dowodem na to, że czasami można próbować uciec od własnych emocji, ale nie da się przed nimi schować na zawsze.
Ich spotkanie po latach było dla mnie pełne napięcia i emocji. Bo co zrobić, kiedy osoba, o której mieliśmy już dawno zapomnieć, nagle ponownie staje przed nami?
Co zrobić, kiedy serce pamięta coś, o czym rozum próbował zapomnieć?
I czy można dostać drugą szansę na miłość, która kiedyś nie miała prawa się wydarzyć?
Tutaj autorka zdecydowanie nie bała się sięgnąć po temat kontrowersyjny. Zakazane uczucie, ogromna tęsknota i bohaterowie, którzy przez lata próbowali żyć osobno, choć ich serca najwyraźniej nigdy tak naprawdę się nie rozstały.
I właśnie takie historie uwielbiam najbardziej!
„Moi Mroczni Mężczyźni” dali mi dokładnie to, na co miałam ochotę — dużo emocji, mroku, tajemnic, namiętności i bohaterów, którzy mają swoje demony.
Ale przede wszystkim znalazłam tutaj historie o drugich szansach.
O tym, że czasami trzeba upaść naprawdę mocno, żeby później móc się podnieść.
O tym, że nawet najbardziej poranione serce może ponownie nauczyć się kochać.
I o tym, że miłość czasami pojawia się w najmniej odpowiednim momencie, w najmniej odpowiednim miejscu i z osobą, której absolutnie nie powinniśmy pokochać.
Czy było gorąco? Oj, zdecydowanie!
Czy było emocjonalnie? Bardzo!
Czy przepadłam dla tych historii? Bez dwóch zdań!
Czy chciałabym więcej?
No chyba odpowiedź jest oczywista.
Zdecydowanie nie miałabym nic przeciwko temu, żeby tych „Mrocznych Mężczyzn” było znacznie więcej.