✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Ma zaledwie 283 strony, a kryje się w niej tyle pomysłów, historii, że starczyłoby na kilka części osobnych historii. Nie ukrywam, że marzyłabym o jej bardziej rozbudowanej wersji. Recenzja dotyczy dzieła Marty Dziok-Kaczyńskiej pt. „Mroki Albionu”, które mega mnie zaciekawiły. Uwielbiam typowo angielski, mroczny i tajemniczy klimat, w którym napięcie narasta, wciągając czytelnika w fabułę. Miejsca, które wydają się znane, okazują się zupełnie inne. Jeśli podzielacie moje zdanie, ta książka z pewnością przypadnie Wam do gustu. Jesień to idealny czas na tego typu historie, z kubkiem rozgrzewającej herbaty, kawy czy kakao w dłoni i kocem na kolanach.
Każdy wie, że Brytyjczycy mają swoją herbatkę na uspokojenie, a cały kraj ma powody, by parzyć ją w wiadrach. 😂☕👻, Bo kiedy w pakiecie z pięknymi widokami dostajesz nawiedzone zamki, podejrzane stworzenia i historie, po których każdy szelest brzmi jakoś bardziej osobiście, zwykły rumianek może nie wystarczyć. „Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie” Marty Dziok-Kaczyńskiej, wydane przez Znak, zapraszają na taką wycieczkę. Uprzedzam zapiąć pasy, schować przekonanie, że wszystko da się rozsądnie wyjaśnić i pod żadnym pozorem nie mówić: „Sprawdzę tylko, co tam słychać w ciemności”. Wiadomo przecież, że to będzie prosić się o kłopoty. 🖤 Autorka prowadzi nas przez brytyjski folklor, historię, literaturę i opowieści o zbrodniach. Pojawiają się elfy, wiedźmy, kelpie, syreny, Nessie i król Artur, a także temat Frankensteina oraz Kuby Rozpruwacza. Towarzystwo jest więc różnorodne, choć wspólnego wyjazdu integracyjnego raczej bym mu nie organizowała. 😂 Mamy tutaj literacką wyprawę po kulturze Wysp, podczas której dawne wierzenia spotykają się z historiami znacznie bliższymi współczesności. Mgła, wrzosowiska, zamki i londyńskie ulice tworzą scenerię, w której łatwo zacząć podejrzewać, że miejscowe legendy mają lepszego przewodnika niż my.
Najbardziej przekonuje mnie w tej książce pomysł przyglądania się ludziom poprzez to, czego się boją. Bo potwór potworem, ale ktoś przecież nadał mu imię, wymyślił jego historię i uznał, że warto opowiedzieć ją kolejnemu pokoleniu. Za straszną opowieścią mogą kryć się ludzkie lęki, pragnienia i próby oswojenia tego, czego nie rozumiemy. „Mroki Albionu” zachęcają, żeby zajrzeć pod tę warstwę grozy i zapytać, co właściwie mówi ona o nas samych. Taka perspektywa daje tej wyprawie dodatkową wartość: przychodzisz po duchy, a wychodzisz z tematami do przemyślenia. Bardzo sprytne, pani Marto. Człowiek nawet przy potworach nie może uniknąć odrobiny autorefleksji. 😉
Widzę tu świetny punkt zaczepienia dla starszej młodzieży oraz osób, które dopiero odkrywają, że książki o kulturze i historii potrafią dostarczać mnóstwa frajdy. Lubisz mroczne seriale, fantastykę, miejskie legendy albo opowieści o tajemniczych miejscach? Nie trzeba znać całego brytyjskiego folkloru, żeby poczuć ciekawość na widok takiej galerii osobliwości. Wystarczy ochota, by dowiedzieć się, skąd biorą się historie, które wciąż wracają do nas w książkach, filmach i rozmowach. Bądźcie pewni, że podążając z rozdziału na rozdział, będziecie czuć nie tylko klimat, ale i dreszcze danej historii.
Jeśli szkolne skojarzenia z historią obejmują głównie daty i walkę o przetrwanie przy tablicy, tutaj sam temat potrafi skutecznie rozruszać ciekawość. Dla mnie płynie z niego również bardzo współczesne pytanie: dlaczego tak chętnie wierzymy w coś, co nas przeraża? Kiedyś opowieść wędrowała od człowieka do człowieka, dzisiaj wystarczy udostępnienie i już pół internetu wie, że wydarzyło się „coś niewytłumaczalnego”. Oczywiście najlepiej na nagraniu tak niewyraźnym, że równie dobrze mogła to być reklamówka. 😂 To moje skojarzenie, ale właśnie do takich rozważań zachęca spotkanie z dawnymi lękami. Warto czasem zapytać, kto opowiada daną historię, dlaczego ją powtarzamy i czy przypadkiem emocje nie wyprzedziły nam faktów o trzy przystanki.
Zaparzcie więc coś dobrego i zajrzyjcie na Wyspy od ich mroczniejszej strony. Ja w takim zwiedzaniu popieram jedną zasadę: zamki oglądamy, legend słuchamy, ale gdy ktoś proponuje nocleg w pokoju „z wyjątkową historią”, najpierw dopytujemy, ilu lokatorów rzeczywiście jest w cenie. 👻☕🖤