✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mieszkanie. Trzy zatęchłe pomieszczenia bez jednego mebla, z kawałkami tynku wiszącymi na pajęczynach. Ale słowniki nie nadążały za rzeczywistością czterdziestego piątego, zostały gdzieś w przeszłości, gdzie mieszkanie to były meble, parkiety i porcelanowe sanitariaty"
.
"Ciemność, czekał na nią, czekał, aż słońce schowa swoje bezwstydne cielsko, bo chce się pożegnać. Ale ciemność boi się go, ciemność pamięta, jak śpiewał, jest jak pies, którego niespodzianie zbiło się kijem. Ciemność widzi, że chce ją opuścić. Czołga się przez swój strych. Tamten jest zamarznięty, umarł dawno temu. Puternicki. Umarł przed wiekami, może tydzień temu"
"Przechodzili akurat koło bramy, w której zniknęły dzieci, Irena spojrzała w tę stronę i stanęła jak wryta, a cały nastrój sobotniego wieczoru, cała radość ulotniły się nagle, jak często działo się to w Warszawie czterdziestego piątego. Stanęli wszyscy troje, wstrząśnięci, patrząc na dziecięcą zabawę. Akurat gdy zajrzeli w głąb bramy, dzieci stały pod ścianą z rękami złożonymi za głowami, a wysoki chłopiec z głośnym „tatatata" udawał, że strzela im w plecy z pistoletu maszynowego. Kiedy dzieci runęły na ziemię w plątaninie chudych rąk i nóg, wciąż drżącej plątaninie warkoczy z kolorowymi wstążkami i podkolanówek zrolowanych do kostek, to drugi chłopiec, nieco mniejszy, stanął nad tą masą dziecięcych ciał, robiąc „paf-paf" i udając, że strzela z palca, póki plątanina nóg, głów i tułowi zupełnie nie znieruchomiała."
Warszawa , miasto , które niegdyś tętniło życiem i zdawało się być obietnicą , pezedsionkiem do spełnienia marzeń o szczęściu tuż po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej po prostu..przypomina krater - zrujnowane , pełne zawalonych budynków i.. rozkładających się zwłok.
A mimo to wśród tej nędzy żyją ludzie - naznaczeni traumą z stratą i wspomnieniami.
Trwają wciąż pełni nadziei na lepsze jutro, albo przyjeżdżają do stolicy w poszukiwaniu sensu jak czternastoletni Maciek , który przybył tu wraz z rodzicami. Chłopak dzieli się z czytelnikiem swoimi refleksjami i próbuje odnaleźć się w nowej bardzo trudnej rzeczywistości.
Towarzyszą mu w tej drodze Irena - nieco starsza dziewczyna , która podczas walk w Powstaniu straciła oko oraz Ksander. A całości dopełnia sąsiad Jan Puternicki , postać na wskroś tajemnicza.
„Nowy Świat” to powieść, która pod pozorem kameralnej historii prowadzi czytelnika w głąb znacznie szerszej refleksji – o przemianach społecznych, tożsamości i cenie, jaką płacimy za dostosowanie się do rzeczywistości. Jerzy Boczkowski buduje narrację spokojnie, niemal reportersko, ale pod powierzchnią codziennych wydarzeń pulsują emocje i pytania, które trudno zignorować.
Styl Jerzego Boczkowskiego jest oszczędny, miejscami surowy, ale trafny. Nie ma tu zbędnych ozdobników – dominuje precyzja i realizm. Dialogi brzmią naturalnie, a opisy przestrzeni potrafią oddać atmosferę niepokoju i zawieszenia.
To literatura refleksyjna, wymagająca skupienia. Nie czyta się jej „na szybko”, ale raczej z zatrzymaniem i namysłem.