Gdzie piękno staje się obsesją, kończy się człowieczeństwo.
Komisarz Przemysław Duszny nie był złym człowiekiem, a Sopot nie był złym miastem. Nie ma takich ludzi i nie ma takich miejsc. To okoliczności wywołują demony, których nie da się potem zatrzymać. Dobrego glinę od złego dzielą czasem dwa strzały. Tamtego dnia Duszny przeżył, ale równocześnie utonął w poczuciu winy.
Julia Skalska od początku czuła, że powrót jest błędem. Nie po to przed lata starała się wymazać z pamięci tragedię, która odebrała jej rodziców, żeby teraz do tego wracać. Vancouver było jej miejscem. I cały świat mógł się nim stać, jednak coś przyciągnęło ją z powrotem do Trójmiasta.
Zgłoszenie zaginięcia byłej modelki, Diany Drewskiej uruchamia ciąg zdarzeń. Duszny szybko odkrywa, że takich zaginięć jest więcej i że wszystkie łączą się ze znanym domem mody. Nie ma jednak pojęcia, jak daleko może sięgać zepsucie i jak chore fantazje mogą się rodzić w znużonych bogactwem umysłach. Czy dlatego o ósmym grzechu mówi się tak mało, że jest najstraszniejszy?
*
Piotr Górski wraca z nowym bohaterem. Autor świetnej serii o komisarzu Kruku nie zwalnia tempa. Właśnie nadszedł czas komisarza Przemysława Dusznego – policjanta, który szukając prawdy, zagubił siebie.
PIOTR GÓRSKI - urodził się w 1971 r. w Morągu i od lat jest związany z Trójmiastem. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Debiutował w latach 90-tych, publikując opowiadania w „Nowej Fantastyce” i „Feniksie” (m.in.Horda, Melomani, Niepomszczeni), niektóre z nich znalazły się potem w antologiach. W 2017 roku powstała pierwsza powieść kryminalna Piotra Górskiego zatytułowana Kruk – rozpoczęła znakomitą serię o komisarzu Kruku, obejmującą już osiem książek.
Powieść, którą trzymasz w ręce, otwiera nową serię. Wielu twierdzi, że jeszcze lepszą niż poprzednia.
Spodziewali się błahego wykroczenia i błahej reakcji sprawców. Nie potraktowali swojej interwencji poważnie. Weszli do pomieszczenia, które kiedyś musiało być salonem, ale teraz mury były obdarte z tynku, sufit niemal czarny od grzyba, a posadzka częściowo skuta i chodziło się jak po pobojowisku. Oba okna zabito deskami. Uwagę policjantów przyciągnęły nowiutkie worki z zaprawą budowlaną ustawione pod jedną ze ścian i stos starych cegieł obok. W pobliżu leżał zwinięty gumowy wąż na wodę, którego jeden koniec podłączony był do starego zaworu w rogu pomieszczenia. Kałuże wody w tym miejscu dowodziły, że prowizoryczny kran wciąż działał.
Ściana miała wąską wnękę. Gdy policjanci skierowali strumienie światła na tę wnękę, zobaczyli, że ktoś wcisnął w nią pionowo coś o podłużnym kształcie i zawiniętego w grubą czarną folię. Folia w jednym miejscu była przedarta, odsłaniając kobiecą rękę z pozostawioną biżuterią na palcach.
– Kurwa – powiedział cicho Kunicki. Duszny sięgnął po broń tkwiącą w kaburze przy pasku, jednocześnie omiatając światłem najbliższą przestrzeń. I ten blask wydobył z ciemności skuloną męską postać.
Dusznego ogłuszył huk, padł strzał.
(fragment tekstu)