W Polsce po drugiej wojnie światowej jest milion siedemset tysięcy sierot. W Bartoszycach, niewielkim poniemieckim miasteczku w dawnych Prusach Wschodnich, powstaje projekt, jakiego wcześniej nigdy nie było – Centralny Ośrodek Wychowawczo-Szkoleniowy im. Janusza Korczaka. Ma to być eksperyment, którego celem jest stworzenie nowego człowieka. W jego ramach na początku 1947 roku rozpoczyna działalność największy w Polsce dom dziecka, który docelowo ma przyjąć trzy tysiące podopiecznych. Trafią tu autochtoni, młodzi powstańcy warszawscy, wychowankowie z Monetnej na Uralu. Pracownicy to repatrianci z Wilna i zza Buga, nauczyciele oddelegowani do pracy z centrum, ale i reemigranci z Francji. Wyludniona i zniszczona miejscowość stanie się miastem dzieci. Gigantyczny Ośrodek powstaje w dawnych koszarach Ludendorffa, które zadziwiają bielą ścian, rozmachem zabudowy, bliskością lasu i rzeki Łyny. To przestrzeń niemalże sielankowa, oddzielona od reszty miejscowości torami, a z dwóch pozostałych stron wodą. Dzisiaj mało kto o tym niezwykłym projekcie pamięta. Najwyższy czas to zmienić.