✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
czasami robimy coś i jesteśmy szczęśliwi tak po wierzchu, na chwilę. Jest przyjemnie, ale w głębi duszy czujemy, że to nie jest do końca dobre albo nic dobrego na dłużej nie przyniesie. A czasami musimy zrezygnować z tych przyjemności i robić rzeczy, które wiele nas kosztują, wymagają wyrzeczeń albo nie są przyjemne. Za to wiemy , że dzięki temu będzie lepiej i radość i zadowolenie przyjdą, ale później. Wtedy tak po wierzchu jest trudno, ale łatwo i lekko w głębi duszy.
- (...) Wiesz, przeżyli ze sobą ponad sześćdziesiąt lat. I chyba nadal bardzo się kochają....
- Pozazdrościć takiego uczucia. Że też nam się taka miłość nie przytrafia.
- Może dawniej ludzi mieli więcej czasu na miłość?
- Więcej czasu?
- No tak. Nie spieszyli się. Powoli poznawali, musieli się dłużej starać, czekać na pocałunek czy seks. A potem nie spieszyli się tak ciągle, mieli czas na rozmowy, na przyjrzenie się drugiej osobie, zauważenie jej. A teraz - wszystko szybko - od razu do łóżka, potem ciągła gonitwa, bo przecież praca i zarobić trzeba na tyle rzeczy, nie? No i nie ma kiedy popatrzeć na tego, obok kogo się budzisz. Zresztą po co? Zawsze można zamienić na inną osobę. Tak jak z ciuchami - wiesz, że jakość kiepska, tu odstaje, tu uciska, ale ważne, że na początku dobrze wygląda, bo i tak w kolejnym sezonie spodoba ci się coś innego. A dawniej kupowało się rzeczy na lata, więc trzeba było dobrze wybrać, dopasować i dbać.
Musisz wiedzieć, czego chcesz. Co ci pasuje, co lubisz. I wtedy dopiero je tworzyć, uszyć najlepsze dla siebie. Wymarzyć sobie i potem te marzenia zrealizować. Swoje, nie czyjeś.
- Takie marzenia szyte na miarę?
Są książki i serie po których lekturze myślisz wyłącznie o dobrych i ważnych rzeczach.
Przychodzą Ci do głowy ludzie,których kochasz , albo po prostu tacy, którzy coś w Tobie zmienili.
Takie dobre i ciepłe emocje pozostawiła we mnie powieść Karoliny Wilczyńskiej.
Tamara i jej córka Marysia przeżyły bardzo trudny okres , lecz powoli odbudowują swoje relacje i uczą sie ufać sobie nawzajem.
Spokój jak zawsze odnajdują w pewnym białym domku na końcu małej wsi Borowa u babci Róży.
Tym razem każda z bohaterek przeżywa własne rozterki - Tamara stara się sprostać wszystkim obowiązkom, a na jej drodze ponownie stają mężczyźni- leśniczy Szymon i Łukasz- ten, który w oczach wielu osób jest tylko kłopotem.
Który z nich ma czyste intencje?
Marysia za to znów otwiera serce , a Kamil, który zdecydowanie się do tego przyczynia zyskuje sympatię.
Nastolatkowie poznają dwie, całkiem prawdziwe arystokratki-siostry Zuzannę i Julię Leszczyńskie - te z kolei skrywają bardzo ciekawą i trudną przeszłość.
Kolejną osobą ważną w całej opowieści są oczywiście Róża i Zofia - ta druga jest ma bez wątpienia wiele talentów , lecz jest bardzo niedoceniana przez córkę Kasię i zięcia Jarka.
Czy seniorka zdecyduje się postawić na siebie?
Niemniej i istotną postacią jest Ewa i to jej losy wywołały u mnie bolesne ukłucie w sercu, …bo właśnie w takich momentach najmocniej czuć, że „Marzenia szyte na miarę” nie są jedynie obyczajową opowieścią, ale książką o wyborach, które bolą, i o odwadze, by w końcu zacząć żyć w zgodzie ze sobą.
Losy Ewy pokazują, jak łatwo jest zgubić siebie, próbując spełniać cudze oczekiwania, i jak wysoką cenę płaci się za milczenie. Jej historia nie krzyczy – ona cicho pęka w środku, zostawiając po sobie niepokój i smutek, który długo nie chce zniknąć. To jedna z tych postaci, które zostają z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki.
Karolina Wilczyńska po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o emocjach zwyczajnych ludzi w sposób niezwykle prawdziwy. Tu nie ma łatwych rozwiązań ani bajkowych zakończeń. Są za to relacje, które trzeba naprawiać powoli, miłości, które wymagają cierpliwości, i decyzje, które na początku bolą, ale z czasem przynoszą ulgę i spokój. Autorka pięknie pokazuje różnicę między tym, co daje chwilową przyjemność, a tym, co buduje szczęście na dłużej.
Borowa znów staje się miejscem bezpiecznym – przestrzenią, w której można się zatrzymać, posłuchać własnego serca i zrozumieć, że marzenia naprawdę warto szyć na miarę, a nie nosić te, które ktoś inny nam narzucił. Relacje międzypokoleniowe, ciepło bijące od babci Róży, niedopowiedzenia, które w końcu domagają się prawdy – wszystko to tworzy historię pełną uważności i czułości.
To książka, która otula, ale jednocześnie skłania do refleksji. O miłości, która dojrzewa. O potrzebie bycia zauważonym. O tym, że nigdy nie jest za późno, by wybrać siebie.
„Marzenia szyte na miarę” zostawiają w sercu ciepło, spokój i tę cichą nadzieję, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można jeszcze uszyć życie dokładnie takie, jakie naprawdę do nas pasuje.