✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mieliście tak, że odłożyliście książkę, a ona najwyraźniej uznała, że nadal jest z wami umówiona i dalej siedziała wam w głowie? 📖🖤 Dzisiejsza recenzja dotyczy właśnie jednej z nich pt. „Topielica” Anety Kisielewskiej, wydanej przez Filię. Jest dla mnie genialnym przykładem historii, która nie musi odebrać człowiekowi snu, żeby skutecznie zająć mu myśli. Noc przespałam, obowiązki jakoś ogarnęłam, ale co chwilę chciałam wracać do tej opowieści. Autorko, ja naprawdę mam też inne rzeczy do zrobienia! 😂 Denerwują mnie takie książki, ale tak bardzo je uwielbiam, że nie wyobrażam sobie życia bez nich. 😂😂.
Z opisu wydawcy dowiecie się, że w Krakowie znika Bruno Becker, wpływowy prawnik, a jego żona Laura sprawia wrażenie kobiety, której życie zdążyło już porządnie dać w kość. Wycofana, poraniona, z doświadczeniem przemocy, budzi współczucie. Sprawą zajmuje się inspektor Ernest Grinn, który zaczyna przyglądać się nie tylko zaginięciu mężczyzny, lecz także przeszłości jego żony. Pojawiają się pytania o dawnych znajomych, zniknięcia i wydarzenia, które wcześniej można było uznać za nieszczęśliwe wypadki. A czytelnik coraz ostrożniej rozdaje kredyty zaufania. W tej historii przydałby się do nich wyjątkowo drobny druk. Czytając tę książkę, przypomniał mi się film, to był chyba z Tomem Cruisem (ale nie dam ręki uciąć), była kobitka, która przetrzymywała faceta. Nikt w życiu by nie spodziewał się, że mogłaby dopuścić się tego… Myślałam, że jak będę pisała recenzję, zdążę znaleźć tytuł filmu, ale kurka Felek, nie udało mi się. Może wy wiecie, o jaki film chodzi? Bardzo proszę o wiadomość,😂😂bo mnie ciekawskie wszaki zjadają.
Wracając do dzisiejszej recenzji to poznajcie Laurę, która jest bohaterką, przy której trudno wygodnie rozsiąść się ze swoją pierwszą oceną. Chce się ją zrozumieć, poznać powody jej zachowania, zajrzeć pod to, co pokazuje światu. Już początek książki odsłania jej bolesne dzieciństwo i przedstawia Łucję, młodszą siostrę, którą Laura próbuje osłonić przed agresywnym ojcem. To mocne wejście w opowieść, bo od razu widzimy dziecko zmuszone do odpowiedzialności, której nigdy nie powinno dźwigać. Obok niej mamy Brunona, którego zaginięcie uruchamia całą sprawę i Ernesta próbującego dotrzeć do prawdy. Każde z tej trójki przyciąga uwagę z innego powodu. Mnie jednak najbardziej interesowało to, co kryje się za zachowaniem Laury. Na ile poznaję człowieka, a na ile obraz, który pozwala mi zobaczyć? Jak wiele można zrozumieć, znając czyjąś przeszłość? I gdzie kończy się zrozumienie, a zaczyna usprawiedliwianie? Lubię, kiedy thriller zostawia mnie z takimi pytaniami. Mój wewnętrzny detektyw oczywiście zgłasza gotowość do pracy, choć z jego pewnością siebie bywa zdecydowanie lepiej niż z kompetencjami. 😉 Zawsze przegrywam.
Bardzo odpowiada mi to, że przeszłość i teraźniejszość stopniowo się tutaj uzupełniają. Zaginięcie jest punktem wyjścia, ale znaczenie ma również droga, która doprowadziła bohaterów do obecnej sytuacji. Z czym możecie utożsamiać się? Dla mnie przede wszystkim z potrzebą poczucia się bezpiecznie, bycia kochaną i potraktowaną poważnie, z nadzieją, że po trudnym czasie wreszcie przyjdzie coś dobrego, z pragnieniem odcięcia się od tego, co bolało, i rozpoczęcia życia na własnych zasadach. Nie musicie podzielać decyzji bohaterki, żeby rozumieć takie potrzeby. Ta historia skłania też do przyjrzenia się temu, jak szybko oceniamy ludzi. Wystarczy czyjaś pozycja, sposób mówienia albo pozorny spokój, żebyśmy dopowiedzieli sobie resztę. A przecież nie mamy pojęcia, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Jestem pewna, że większość z nas chociaż raz w życiu (ja na pewno kilkanaście razy) oceniła czyjeś życie, postawę, wygląd, lecz gdy okazało się, dlaczego to nasza pewność siebie mocno podupadła i nie przyznajemy się, że byliśmy w grupie osób oceniających kogoś itp. dlatego z „Topielica” jest dla nas wszystkich przypomnieniem, że współczucie i uważność powinny iść w parze. Owszem, możemy dostrzegać czyjąś krzywdę, a jednocześnie zadawać pytania. Możemy próbować zrozumieć człowieka bez uznawania wszystkich jego czynów za słuszne. Moim zdaniem właśnie ta niewygoda jest jednym z największych atutów książki. Nie wszystko da się tu uporządkować jednym stanowczym: „ja na jej miejscu…”. Zresztą łatwo być specjalistką od cudzych wyborów, siedząc bezpiecznie z kawą w ręce. Mega polecam „Topielicę” osobom, które w thrillerach lubią sekrety, niejednoznaczne postacie i zaglądanie pod powierzchnię pozornie oczywistych sytuacji. Dla mnie była mega wciągająca, mroczna i zwyczajnie świetna. Nie potrzebuję mierzyć jej jakości liczbą nieprzespanych godzin. Wystarczy, że mogłam odłożyć ją na stolik, ale myślami nadal tkwiłam przy Laurze. Książka swoje miejsce na półce ma. Teraz jeszcze powinna zacząć płacić za to zajmowane w mojej głowie. 🖤📚