Trzody to poezja totalna, w której język staje się organicznym przedłużeniem świata natury.
Stanisław Kalina Jaglarz, tworząc w sercu Beskidu Wyspowego, zaciera granicę między frazą a grzybnią, między słowem a sierścią zwierząt. Trzody to fascynująca i mroczna przygoda lingwistyczna, w której autor „wysławia” to, co nieme: świat owiec, ptaków i ślimaków, przenikając pod ich skórę, by zaświadczyć o ich istnieniu i bólu.
Nowatorska fraza
Jaglarz operuje nowatorską frazą, gdzie zderzenia wyrazów są jak tektoniczne ruchy ziemi – surowe, mięsiste i nieprzewidywalne.
Zapis zmagania
Dramatyczna kronika walki o własną tożsamość. Poezja staje się tu jedynym narzędziem do werbalizacji dysforii i wychodzenia z mroku depresji.
Etyka obecności
Autor stawia nas twarzą w twarz z prawem śmierci i ludzkim okrucieństwem, budząc w czytelniku głębokie, oczyszczające poczucie współodpowiedzialności.
Świat poezji, która pulsuje rytmem lasu. Lektura, która boli, ale i przywraca zdolność widzenia tego, co niewidoczne.